Dawno nic nie wrzucałam, więc daję całkiem ognisty temat - kowal przy pracy :)
wtorek, 5 kwietnia 2011
Hossa trwa :)
Wyjdzie, że jestem chwalipiętą, bo znów będę pisać o tym, jak mnie doceniono :p Ale jak tu nie pisać, no jak - skoro trafiło mi się nieoczekiwane coś tak niezwykle sympatycznego? :)
Od prawie trzech lat przesiaduję na forum nikoniarze.pl (forum zrzeszające użytkowników lustrzanek tej marki). W przeciwieństwie do innych fotografów - ja nic jednak dotąd nie publikowałam. Parę dni temu nastąpił mój przełomowy moment - postanowiłam zaryzykować i rzucić się na pożarcie nikonowym wyjadaczom!
I co?
Zrobili mi chyba prima aprilis, bo nie zjedli mnie żywcem. Co więcej - zostałam wyróżniona! Moje zdjęcie trafiło na tablicę z wydarzeniami, jako zdjęcie dnia! :D Kto zna to forum, to wie, że rzaaadko zdarza się to nowym. W ogóle rzaaaadko fotografowie tam chwalą zdjęcia (zwykle krytykują aż forum trzeszczy w posadach :P). I jak tu się nie chwalić takimi epokowymi wydarzeniami? :)
Zdjęcie pochodzi z sesji Lady in red, którą na blogu umieściłam w styczniu.
I pochwały:
Jeden link: Ciasny portret 365 zdjęciem dnia!
I drugi: Ciasny portret chwalony :)
I odnośnik do dyskusji na forum. Mój nick to uszczelka.
Od prawie trzech lat przesiaduję na forum nikoniarze.pl (forum zrzeszające użytkowników lustrzanek tej marki). W przeciwieństwie do innych fotografów - ja nic jednak dotąd nie publikowałam. Parę dni temu nastąpił mój przełomowy moment - postanowiłam zaryzykować i rzucić się na pożarcie nikonowym wyjadaczom!
I co?
Zrobili mi chyba prima aprilis, bo nie zjedli mnie żywcem. Co więcej - zostałam wyróżniona! Moje zdjęcie trafiło na tablicę z wydarzeniami, jako zdjęcie dnia! :D Kto zna to forum, to wie, że rzaaadko zdarza się to nowym. W ogóle rzaaaadko fotografowie tam chwalą zdjęcia (zwykle krytykują aż forum trzeszczy w posadach :P). I jak tu się nie chwalić takimi epokowymi wydarzeniami? :)
Zdjęcie pochodzi z sesji Lady in red, którą na blogu umieściłam w styczniu.
I pochwały:
Jeden link: Ciasny portret 365 zdjęciem dnia!
I drugi: Ciasny portret chwalony :)
I odnośnik do dyskusji na forum. Mój nick to uszczelka.
piątek, 1 kwietnia 2011
Sukcesy :)
Zaniedbałam bloga, ale wracam i to w szampańskim nastroju. W tym roku moje zdjęcia trafiły na Międzynarodowy Festiwal Fotografii w Rybniku, który odbył się w dniach 18-20.03. Takie wyróżnienie naprawdę dodaje skrzydeł :) Na festiwalu była prezentowana moja sesja z wampirami, która znajduje się w poprzednim poście.
ps. Sesja z wampirami od początku była owianą magią. Otóż nigdy wcześniej nie byłam w zamku w Mosznej, widziałam tylko kilka zdjęć z ich strony internetowej. Zatem byłam tak samo zszokowana, jak inni kiedy zobaczyliśmy na ścianach zamku... sukienkę, którą wybrałam dla Darii spośród setek zgromadzonych w magazynie opery znajdującej się prawie 200 km od Mosznej ;] Ot, magia, bo czy można mówić o TAK wielkim przypadku? ;]
ps. Sesja z wampirami od początku była owianą magią. Otóż nigdy wcześniej nie byłam w zamku w Mosznej, widziałam tylko kilka zdjęć z ich strony internetowej. Zatem byłam tak samo zszokowana, jak inni kiedy zobaczyliśmy na ścianach zamku... sukienkę, którą wybrałam dla Darii spośród setek zgromadzonych w magazynie opery znajdującej się prawie 200 km od Mosznej ;] Ot, magia, bo czy można mówić o TAK wielkim przypadku? ;]
Etykiety:
festiwal fotografii w Rybniku,
plener,
stylizacja,
wyróżnienie
piątek, 28 stycznia 2011
Wampirzy photoshopin'
Dotychczas ilość użytego Photoshopa, czy też raczej Camery Raw, nie była imponująca (i chyba dobrze choćby w przypadku reportażu - pamiętając, że za manipulacje w tej dziedzinie można stracić nie tylko nagrodę Word Press Photo, ale także dobre imię, co nie, Panie Stepan Rudik?).
Tym razem jednak pokażę dużo Photoshopa na zdjęciach, ale ponieważ to sesja stylizowana, więc wszystkie chwyty dozwolone :) Sesję zorganizowałam na zamku w Mosznej, stroje wypożyczyłam, peruki kupiłam, nawet specjalne kły nabyłam (ale te akurat okazały się bublem, który nie klei się do zębów pomimo, że były reklamowane jako profesjonalna charakteryzacja...). Sesja nie miała opowiadać historii, choć cienie takowej dostrzegłam w trakcie wyboru setu. Dopuszczam różne interpretacje, tylko błagam bez konotacji z ekranizacją typu "Zmierzch", czerpałam z innych inspiracji :)
Tym razem jednak pokażę dużo Photoshopa na zdjęciach, ale ponieważ to sesja stylizowana, więc wszystkie chwyty dozwolone :) Sesję zorganizowałam na zamku w Mosznej, stroje wypożyczyłam, peruki kupiłam, nawet specjalne kły nabyłam (ale te akurat okazały się bublem, który nie klei się do zębów pomimo, że były reklamowane jako profesjonalna charakteryzacja...). Sesja nie miała opowiadać historii, choć cienie takowej dostrzegłam w trakcie wyboru setu. Dopuszczam różne interpretacje, tylko błagam bez konotacji z ekranizacją typu "Zmierzch", czerpałam z innych inspiracji :)
Chore dynie
Niestety znów robią mi się zaległości, choć mam aż dwie wymówki na swoje usprawiedliwienie - byłam na wyjazdowym offline plus jestem całkiem chora... Mam taką sesję katalogowo-reklamową, która - pomimo tego, że dotyczy czystości twarzy - przez użyte tam artefakty kojarzy mi się niejako z moją sytuacją zdrowotną (oczywiście jestem tymi dyniami przed użyciem cudotwórczych specyfików :P).
środa, 12 stycznia 2011
Skansen 2010
Reminiscencji ciąg dalszy. Było trochę z listopada, było z grudnia, tym razem październik. Uczestniczyłam w jednodniowych warsztatach plenerowych zorganizowanych na terenie Skansenu w Chorzowskim Parku Kultury i Rozrywki. W zasadzie byłam rozczarowana, bo poprzedniego dnia fotografowałam ślub do późnych godzin nocnych, więc po pierwsze byłam niewyspana, po drugie był to jeden z tych mroźniejszych dni października, a ponieważ ja tego nie lubię, to nie tryskałam humorem i po trzecie modelka, która przypadła mojej grupie - niestety nie przypadła mi do gustu. Nie w tej stylizacji, nie w takim otoczeniu. Nie wiem. Zamieszczam kilka klatek, które dla niej wybrałam - moją ulubioną jest ostatnia, zielona, kiedy modelka leży na trawie. Niestety był to już koniec sesji, a może coś by się z tego urodziło ciekawszego. Ogólnie domki z drewna mało mnie ekscytują, pewnie stąd cały mój sceptycyzm.
Ale dzięki temu skupiłam się na kulisach warsztatów fotografując fotografów :) Ten set lubię o wiele bardziej :)
ps. jestem gadułą, tak wiem. Do rzeczy:
poniedziałek, 10 stycznia 2011
The Lady in red
O ile fotografia reportażowa, o której pisałam we wcześniejszym poście, jest dla mnie wyzwaniem niosącym napięcie (elektryzujące bądź, co bądź ;)), o tyle fotografia studyjna smakuje mi jak mleko z miodem. Jest tu miejsce na kreatywność, jest wolność i swoboda kadrowania, nieograniczone możliwości modelowania światłem - wszystko czego mi brakuje w trakcie reportażu - bo tam nie można mieć właściwie żadnej kontroli nad zdarzeniami, a i słońcu ciężko wytłumaczyć, żeby jeszcze nie zachodziło za horyzont ;]
Na bannerze jest moja ulubiona "futrzasta" sesja, do której jeszcze wrócę i pokażę kilka innych zdjęć z tamtej stylizacji. Dzisiaj jednak umieszczam pierwszą odsłonę grudniowej sesji z modelką Olą w mojej interpretacji "The Lady in red" :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



